Champion Polski
Mistral jest naszym pierwszym wspólnym psem, pierwszym psem Gracjana i pierwszym w pełni moim własnym psem. Jego pojawienie się w naszym domu nie było przypadkowe. Wyczekiwany od lat labrador, niczym marzenie, które ziściło się kilka miesięcy po tym jak założyliśmy własną rodzinę. Szukaliśmy małej, domowej hodowli, w której szczenięta byłyby otoczone najlepszą z możliwych opieką. Mistral, tak jak ja urodził się w Giżycku i tak jak ja jest naturalnym blondynem. Pierwsze miesiące życia spędził ucząc się ze mną do obrony pracy magisterskiej. Jest wyjątkowym psem. Rozkochał w sobie całą rodzinę, wszystkie okoliczne dzieci i sąsiadów. Oprócz tego, że zdarza mu się uczestniczyć w wystawach psów rasowych, jest przede wszystkim wiernym przyjacielem, oddanym kompanem i powiernikiem. Nie ma drugiej tak wygodnej poduszki, ciepłej, miłej w dotyku i... chrapiącej. Ze wszystkich psów jakie miałam, to on wydaje mi się być tym najinteligentniejszym. Rozumie wszystko co do niego mówię, a przykładami na to mogłabym sypać z rękawa. Czasami niezależny, jak na prawdziwego mężczyznę przystało- nie lubi publicznych pieszczot- wierzcie lub nie, ale najzwyczajniej się wstydzi. Wykazuje się wyjątkową cierpliwością w stosunku do dzieci, szczeniąt, chomików i innych takich. Zrównoważony, opanowany i odważny, zwłaszcza jak ma któreś z nas za obrońcę u boku. Ukochany pies mojej Babci, którą odwiedzał w wielu szpitalach, co jak sądzę, miało zbawienny wpływ na jej rehabilitację. Po prostu kochany Miś. Mistral ma jedną wadę, o ile tak można to nazwać. Kocha ciastka- ciasteczkowy potwór, który za kawałek wafelka kakaowego dałby się pokroić żywcem.